Suszone pomidory

Dodaj komentarz

Pyszne, cudownie pachnące, doskonałe z domowym chlebem. Pewnie, że można kupić w sklepie. Ale własne to zdrowe i przyjemne 🙂

tomatoes-1608176_1920

Zdjęcie: pixabay

Zdjęć nie zrobiłam. Chyba że liczyć to z chlebem, ale to było później. Inspirowałam się 3 źródłami: http://www.olgasmile.com/suszone-pomidory.html,
http://lamma-mamma.livejournal.com/889638.html oraz moją ulubioną rosyjskojęzyczną Coolinarną Propagandą:

Oto co mi z tego wyszło. Bo wyszło, już sprawdzone – dlatego lepiej od razu robić większą ilość, tym bardziej że sporo tracą na objętości w procesie przygotowywania.

  1. Kupujemy podłużne pomidorki, jak najmniej wodniste. Muszą oczywiście być czyste i zdrowe. Kroimy w ćwiartki i jeśli jednak są wodniste lub mamy wątpliwości – wydrążamy nasiona. Ja użyłam gatunku Lima i nic nie wydrążałam.
  2. Wykładamy na papier do pieczenia, przykrywający naszą brytfankę, posypujemy solą i cukrem. Z ich ilością nie przesadzałam.
  3. Wstawiamy do nagrzanego do 100 stopni piekarnika na tyle czasu, aż będą miały pomarszczone brzegi, ale jeszcze nie wyschną na wiór (kilka godzin, termoobieg przyśpiesza). Uwaga na temperaturę – po jakimś czasie zmniejszyłam do 70 stopni. Wszystko zależy od piekarnika i działamy w dużym stopniu na wyczucie.
  4. Do wysterylizowanych słoików wkładamy przyprawy (tymianek, czosnek, wg fantazji) oraz pomidory warstwami, każdą warstwę zalewając olejem. Pomidorów dajemy na 3/4 słoika, oleju do pełna.
  5. Zakręcamy słoiki i wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 100 stopni na 20 minut do góry nogami (ostrożnie!).
  6. Wyjmujemy, wciąż przewrócone stawiamy na stole/szafce i przykrywamy czymś ciepłym, żeby stygły powoli. Kiedy wystygną, przechowujemy w chłodnym miejscu.

Nie tylko same pomidorki są smaczne, nawet zalewa. Np. trochę posolona świetnie się nada do maczania chleba lub bagietki. Tak po prostu – a tak przepysznie!..

Delikatna sałatka z paluszkami „krabowymi”

Dodaj komentarz

Składniki:

● Drobno pokrojone pomidory – 2 szt. (nadmiar płynu lepiej odlać)

● Paluszki tzw. krabowe (z surimi) pokrojone – 250 g

● Jajka na twardo starte na tarce – 4 szt.

● Ser żółty starty na tarce – 150 g

● Majonez

● Sól, pieprz

 

Wszystko wymieszać lub wyłożyć warstwami (w tym przypadku najpierw oddzielić żółtka od białek).

nezhnyi

Leksykon kulinarny

1 komentarz

Uwielbiam języki. Jeszcze bardziej kocham odkrywać podobieństwa i różnice między językami podobnymi. Znając kilka języków słowiańskich – w moim przypadku to białoruski, rosyjski i polski, a także bierna znajomość ukraińskiego – można w pełni odkrywać ich bogactwo i różnorodność, doszukiwać się wzorów, domyślać się pochodzenia, będąc częścią tak różnych i tak podobnych kultur. Zadawać pytania. Dlaczego np. znajomość rosyjskiego lub białoruskiego jest pomocna w odróżnianiu polskich ż/rz lub ó/u w pisowni?.. Inna strona tego samego medalu to angielski i francuski. Trudna francuska gramatyka zniechęciła mnie kiedyś, niestety, do zgłębiania tajników tego języka, ale angielski rzucił na nią tyle światła! Poza tym, znając angielski, wciąż odkrywam nowe francuskie słowa, wspólne dla obu języków.

Uwielbiam kuchnię. Może nie zmywanie i sprzątanie, ale całą resztę z nią związaną (łącznie z efektami, które dają zmywanie i sprzątanie). Teoria czy praktyka, metody czy urządzenia – wszystko to jest jak przedsmak cudownej przygody, egzotycznej podróży, która mi się marzy. Praktyka wymaga pieniędzy, wiadomo. Teoria rozwija wyobraźnię, a tam nie ma ograniczeń.

Chcę to połączyć. Języki i kuchnię. Ileż to razy znając doskonale polskie nazwy przypraw, nie mogłam je przekazać po rosyjsku czy białorusku, choćby z tego powodu, że kiedy 21 lat temu wyjeżdżałam z Białorusi, niektórych rzeczy tam zwyczajnie jeszcze nie znano w szerokich kręgach! Ile z kolei razy było mi wstyd – głównie przed sobą 😉 – że tłumacz i nauczyciel angielskiego nie ma pojęcia jak to będzie po angielsku! A ile razy każde z nas, słysząc nazwę we własnym języku, nie miało pojęcia o co chodzi, mając tylko mgliste wyobrażenie, że chodzi o kuchnię?

Postanowiłam więc stworzyć polsko-angielsko-francusko-rosyjsko-białoruski leksykon kulinarny, w którym znajdą się te wszystkie cudowne określenia interesujące mnie jako takie, czy w którymś z tych języków. Czuję, że będzie to dla mnie łączenie przyjemnego z pożytecznym. Jeśli znajdzie się również ktoś inny, kto z tego skorzysta – będzie cudownie!.. 🙂

A tutaj mój pierwszy wpis do leksykonu.

Sałatka z pomarańczy i porów

Dodaj komentarz

Składniki

– 2-3 pomarańcze
– 1-2 pory
– jabłko
– łyżka soku z cytryny
– 2 łyżki oliwy lub oleju
– łyżka posiekanej natki pietruszki
– sól
– cukier
– pieprz

Sposób przyrządzania:

Białe części pora po dokładnym umyciu pokroić na cieniutkie krążki. Sparzone pomarańcze obrać, usunąć z nich białą błonkę, po czym pokroić na plasterki, a następnie na mniejsze cząstki. Obrać jabłko, usunąć gniazda nasienne, pokroić na drobne cząstki. Wymieszać wszystkie składniki.

Wasabi

Dodaj komentarz

wasabi1
„Bywa nazywana japońskim chrzanem, ale chrzanem nie jest. Wymagająca, kapryśna i trudna w uprawie roślina rośnie na brzegach czystych górskich strumieni.

Odkąd rozmnożyły się u nas sushi-bary, wielu rozsmakowało się w pikantnej paście, której niewielka ilość towarzyszy daniom z surowej ryby. Wesoły, zielonogroszkowy kolor wygląda niewinnie, ale jeśli nałożymy za dużo pasty, czujemy, jak paląca ostrość uderza nas aromatem aż po zatoki. Japończycy odrobinę wasabi mieszają z sosem sojowym i w tej mieszance maczają sashimi (plasterki ryby bez ryżu) lub kładą troszkę pasty między ryż a rybę, przygotowując nigiri lub maki sushi.

Od tysięcy lat uważano, że wasabi jest antidotum na zatrucia pokarmowe (przy surowej rybie to przydatne), co obecnie znalazło potwierdzenie w badaniach naukowych. Prawdziwa pasta wasabi to obrany ze skórki, surowy utarty kawałek korzenia niewysokiej rośliny o rozłożystych liściach podobnych do liści malwy. W naturze rośnie w umiarkowanym klimacie, na brzegach czystych górskich strumieni, obmywana i odżywiana wartko płynącą wodą. Prawdziwe wasabi jest drogie i rzadko dostępne na rynku poza Japonią. To, co możemy u nas kupić sprzedawane w tubkach lub w postaci proszku do rozmieszania z wodą, to mieszanka chrzanu, gorczycy, zielonego barwnika i przypraw, która udanie imituje prawdziwe wasabi.

wasabi2

Pierwszym, naturalnym krokiem jest użycie wasabi do doprawiania ryby lub owoców morza. Majonez z wasabi i cytryną lub z wasabi, imbirem i limonką podajemy do ryby gotowanej, zimnej lub gorącej. Razem z krewetkami może być współczesną wariacją na temat krewetek w sosie koktajlowym, lekko archaicznego dania z krewetek, sałaty, zielonego groszku i różowego majonezu. Majonez można uczynić lżejszym, dodając jogurt lub łyżkę bitej śmietany.

Sos do ryby pieczonej przygotowujemy na patelni. Na maśle szklimy cebulę, dodajemy utarty korzeń imbiru i ząbek czosnku, zagotowujemy z chochlą rosołu, zagęszczamy śmietanką i doprawiamy wasabi i nacią kolendry.

Marynata z sosu sojowego, wasabi, soku z cytryny, utartego korzenia imbiru i czosnku może służyć do zamarynowania łososia, którego zjadamy na surowo w formie carpaccio lub przygotowujemy na gorąco. Marynaty można zmieniać, dodawać miodu, cukru, octu ryżowego, oleju sezamowego, świeżej kolendry, mięty.

Sałata, świeży ogórek, awokado, wszelkie kiełki łatwo poddają się eksperymentom z pikantną pastą lub proszkiem. Udany jest dip do marchewki i kalarepki z pokruszonej fety, jogurtu, majonezu, doprawiony wasabi i natką pietruszki. A surówka z białej kapusty z sosem z kwaśnej śmietany, octu winnego, soli, pieprzu i cukru z wasabi zyska nowy wyraz. Masło wymieszane z pastą wasabi można położyć na ugotowanej rybie, a równie dobrze na steku, lub użyć do kanapek.

Sałatka z awokado z wędzonym pstrągiem i wasabi

2 awokado
1 pstrąg wędzony
2 szalotki
czarny pieprz
sos: 6 łyżek oleju
2-3 łyżki soku z limonki
łyżeczka wasabi
cukier
pieprz
sól
skórka z limonki
łyżka posiekanej kolendry (dowolnie)

Przygotować sos, dokładnie wymieszać wszystkie składniki, dosmakować. Pstrąga odfiletować, mięso pokroić w kostkę. Wymieszać z pokrojonymi w drobną kostkę szalotkami i pieprzem. Obrane awokado pokroić w plasterki, wymieszać z sosem, ułożyć na dnie. Na sałatce z awokado położyć ułożonego w kulkę doprawionego pstrąga.

Purée z ziemniaków, koziego sera i wasabi

0,5 kg wasabi
pasta wasabi
150 g koziego twarożku Chevroux lub innego o wilgotnej, kremowej konsystencji

Obrane i ugotowane ziemniaki przecisnąć przez praskę i wymieszać z twarożkiem i wasabi do smaku. Podawać na gorąco, od razu po wymieszaniu. Dla eksperymentu napełniłam masą ziemniaczaną wydrążone połówki ziemniaków ugotowanych w mundurkach. Wstawiłam do gorącego piekarnika, by się zapiekły. To bardziej wyrafinowana forma podania purée. Ale ponieważ wasabi straciło podczas zapiekania moc, polecam purée świeżo po przygotowaniu.”

źródło: http://www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,100945,3193234.html

zdjęcia: http://www.pro-pitanie.info/vasabi-ili-yaponskij-xren

„Lepszy rydz, niż nic” – wiecie, że w tym powiedzeniu nie chodzi o grzyby?

Dodaj komentarz

olej

„Olej rydzowy, wbrew pierwszemu skojarzeniu jakie się narzuca, nie jest pozyskiwany z grzyba (rydza). Otrzymuje się go z oleistej rośliny lnianki, która jest blisko spokrewniona z rzepakiem.  Lnianka (a dokładniej – lnicznik siewny) została wyodrębniona przed dwoma tysiącami lat z lnu włóknistego. Potoczna nazwa lnianki to „rydz” (nawiązuje ona do brunatnej barwy ziarenek rośliny) i stąd też wywodzi się nazwa tego oleju. Jest to tradycyjny produkt pochodzący z Wielkopolski.

Do połowy XX wieku większość dostępnych w Polsce olejów jadalnych pochodziła z tłoczonych na zimno nasion lnianki. Jednak w latach 60 olej ten został wyparty przez olej rzepakowy, z tego względu, iż rzepak dawał obfitsze plony. W kolejnych latach w sprzedaży zaczęły pojawiać się także inne oleje, np. słonecznikowy i kukurydziany, co sprawiło, że o oleju rydzowym zaczęto zapominać.

Olej rydzowy posiada bardzo korzystny dla naszego zdrowia skład kwasów tłuszczowych. Zawiera tylko ok. 10 % kwasów tłuszczowych nasyconych, natomiast pozostałe 90% stanowią kwasy tłuszczowe nienasycone (jednonienasycone stanowią ok. 36%, a wielonienasycone – ok. 54%).  Podobnie jest w przypadku oleju rzepakowego, który w swoim składzie uwzględnia tylko 7% kwasów tłuszczowych nasyconych. Taka kompozycja sprawia, że oleje te mogą skutecznie obniżać poziom złego cholesterolu, zapobiegając chorobom serca i układu krążenia. Na potwierdzenie tych słów można przytoczyć wyniki badań przeprowadzonych w Instytucie Żywności i Żywienia. Zgodnie z nimi, u pacjentów którzy przez 2 tygodnie otrzymywali olej rydzowy, poziom złego cholesterolu obniżył się aż o 12%.

Olej ten może się także pochwalić wysoką zawartością antyutleniaczy (np. witaminy E). Dzięki temu pozytywnie wpływ na wygląd skóry i chętnie wykorzystywany jest w kosmetyce.

Olej rydzowy może mieć barwę złocistą, czerwonobrunatną lub złocisto-zieloną. Jego smak jest dosyć charakterystyczny, określa się go jako cebulowy lub orzechowy z nutą goryczy. Pomimo wysokiej zawartości prozdrowotnych kwasów tłuszczowych, które szybko się utleniają i jełczeją, olej ten może być przechowywany w szczelnym opakowaniu nawet do 6 miesięcy. Zawdzięcza to naturalnie występującym w nim przeciwutleniaczom.

Olej rydzowy nadaje się wyłącznie do stosowania na zimno, a więc do wszelkiego rodzaju sałatek. Ze względu na swój specyficzny smak, doskonale komponuje się z potrawami uwzględniającymi cebulę, czosnek lub orzechy. Olej ten nie nadaje się jednak do podgrzewania, gdyż traci wtedy swoje walory zdrowotne.

„Lepszy rydz niż nic” – powiedzenie to również ma związek z lnianką.

źródło: http://diety.odwazsie.pl/artykul6200_Zapomniany-olej-rydzowy.html

zdjęcie: http://mosfoodnews.ru/kak_prigotovit_maslo_rapsovoe-7-138.html

Surówka ze świeżych ogórków z musztardą

Dodaj komentarz

Składniki:

– 50 dag świeżych ogórków
– 1/2 łyżki oleju lub oliwy
– 1 ząbek czosnku
– 1/2 łyżki musztardy
– sok cytrynowy
– sól
– pieprz
– 3 łyżki umytego drobno posiekanego koperku

Wykonanie:

Olej lub oliwę wymieszać z roztartym z solą czosnkiem i musztardą, dodać sok cytrynowy. Ogórki umyć, obrać, rozdrobnić na szatkownicy na cienkie plasterki, oprószyć solą i pieprzem, od razu wymieszać z przygotowaną zaprawą musztardową i posiekaną zieleniną. Podawać natychmiast po przyrządzeniu jako dodatek do potraw z jajek, mięsa, drobiu i ryb.

Wzięte stąd.

Older Entries

%d blogerów lubi to: