Wpisałam w Google „problemy ze snem” i otrzymałam około 2,820,000 wyników w 0,31 sekundy. Nie trzeba zagłębiać się w badania statystyczne, żeby stwierdzić, że problemy te występują nader często. Kto z nas nie miewał dość, przekręcając się z boku na bok przez kilka godzin? Lub budząc się w nocy po kilka razy? A to, co następuje rano, to istny koszmar! Ile to razy marzyłam, by móc spać kilka godzin, wstawać o 5 rano i być pełna sił i ochoty do walki z codziennością! Zamiast tego często wstaję „połamana”, nieprzytomna i zła, że to już poranek.

Chcąc poprawić jakość swojego snu i surfując po Internecie, natrafiłam na kilka rzeczy na ten temat, czyli:

1. Test „Ocena snu”. Moja diagnoza to: „Potrzebne będą zmiany. Jeśli możesz, porusz ten problem przy okazji następnej wizyty u lekarza”. Ale lekarz odpada.

2. Kilka porad, jak zwiększyć produktywność i zaczynać dzień o 5 rano. Hmm, ile to już razy przenosiłam budzik gdzieś dalej od łóżka. Co to dało? A no tyle, ze w ogóle go nie słyszałam! I to niezależnie od ustawionej melodyjki. Pewnie, taki ze mnie ciężki przypadek, i tym radom nic nie ujmuję! 🙂

3. Pewien sposób na szybkie wysypianie się i szybkie wstawanie, który polega na tym, żeby spać bez kołdry i poduszek, bez różnych ‚fajnych’ rzeczy obok łóżka, tzn. na sprawieniu, by nasze łóżko stało się miejscem, w którym nie chcemy zostać po porannym przebudzeniu. Trzeba spróbować przez np. 7 dni, ponieważ pojedyncza próba nie zadziała. Jednak moje łóżko to nic szczególnego, zwłaszcza kiedy w nocy wgramoli się dodatkowa mała osóbka…

4. Książkę „Sztuka spania i wstawania” wydawnictwa Złote Myśli, dostępną w wersji pdf, mp3, CD i tej zwykłej, książkowej. Książka ta ma bardzo przychylne opinie klientów wydawnictwa i znajduje się na 3 miejscu na liście bestsellerów. I o jej treści zasadniczo będzie ten wpis.

Darmowy fragment

W swojej publikacji Mateusz Karbowski przedstawia rozwiązania 2 pospolitych problemów trapiących ludzi. Brzmią one następująco:
1. „Nic mi się nie chce”.
2. „Nie mam czasu”.

Autor twierdzi, że przyczyną pierwszego problemu może być brak energii, czyli nadawanie na niskich obrotach, do którego przyzwyczaił się organizm (a którego przyczyną mogą być zaburzenia snu), zaś drugiego – nadmiar czasu spędzonego w łóżku.
Sam Mateusz Karbowski jeszcze rok przed napisaniem tej książki spał od 2:00 w nocy do 12:00 w południe plus ucinał sobie 2-godzinną drzemkę w ciągu dnia. Zmiana przyzwyczajeń przy pomocy stosowania się do pewnych reguł pozwoliła mu na ograniczenie czasu snu do 6 godzin dziennie, co – paradoksalnie – zwiększyło jego energię w ciągu dnia. Jego „Sztuka spania i wstawania” to przede wszystkim rozprawienie się z mitami, którym hołduje większość osób. Oto one:
1. „Powinno się spać co najmniej 8 godzin dziennie.” Otóż autor twierdzi, ze w zupełności wystarczy spać przez 6 godzin dziennie, gdyż liczy się nie ilość snu, tylko jego jakość. Poza tym, ludzie śpiący krócej, niż 8 godzin, żyją dłużej.
2. „Zawsze tyle spałem i nie zmienię tego.” Przykład samego autora skutecznie obala ten mit. Nikt nie rodzi się śpiochem.
3. „Sen to strata czasu.” Deprywacja snu to kolejna skrajność, jak każda skrajność niezdrowa, gdyż prowadzi do nadmiernej pobudliwości, nerwowości, ciągłego stresu, a jej skutkiem może być uszczerbek na zdrowiu, np. zawał.
4. „Sen to ucieczka.” Skoro chcemy uciekać, to widocznie mamy jakieś problemy i należy poszukać ich źródeł. Często taka postawa bywa związana ze stanami depresyjnymi.
5. „Sen to nagroda.” Przede wszystkim, sen to coś naturalnego. Traktowanie go jako nagrody powoduje uzależnienie się mózgu od spania, co z kolei sprawia, że w czasie czuwania jest się osowiałym. Poza tym, nagroda taka stosowana np. raz w tygodniu, w weekend („przecież to mi się należy po ciężkiej pracy!”) skutecznie rozreguluje wypracowany rytm spania, a więc będzie miała niekorzystny wpływ na spanie w ciągu tygodnia.
6. „Sen jest ważniejszy od relaksu.” Kolejny błąd, gdyż np. przy bezsenności najczęściej wystarczy się zrelaksować, a sen przyjdzie sam.

Więcej