Tłumaczenia i proza

Piosenka białoruskiego zespołu Licej – Miłość [tłumaczenie z białoruskiego]

1. Nie ma tu dokładnych słów,
Nie ma tu jedynych granic,
Nie powtórzy się ten cud
Co w Wigilię raz się zdarzył.
Niech za oknem chmurzy się
Szary wieczór – w czas poranny
Twemu sercu będzie ciepło,
Bo miłością jest ogrzane.

Refren:
…ona z tobą jest…
…ona w tobie jest…
…ona z tobą jest…

Gdy uganiasz się ciągle za szczęściem swym,
Co raz częściej Ci siły i chęci brak –
Wtedy usiądź, niech kawa odpręży cię,
I spokojem obdarzy sypiący śnieg.
Gwiezdny skrada się po uliczkach wiatr,
Miasto, ludzie, ciągła udręka…
Niechaj będzie przy Tobie miłość twa,
I ta prosta dobra piosenka.

2. Znów pomyłka za pomyłką,
Niewyraźne są odcienie,
Wszystko jest nie tak, jak trzeba,
Prawie nie ma już nadziei.
Tylko gwiazdy cicho szepczą:
Nie porzucaj swej miłości
Uwierz, że zwyciężysz wszystko,
Jeśli miłość w sercu gości.

23.11.2007

Oryginał:

***
Няма дакладных словаў
І няма адзіных межаў,
Не бывае двух цудаў
За адзін Калядны вечар.
Хай за вокнамі лютуе
Шэры вечар з шэрым раннем,
Твайму сэрцу будзе цепла,
Бо з табой – тваё каханне.
Зноў памылка за памылкай,
Невыразныя адценні,
Ўсё ня так, і ўсе ня тое
І амаль няма надзеі
Толькі зоркі ціха шэпчуць:
“Не кідай свайго змагання,
Вер, што будзеш пераможцам,
Бо з табой – тваё каханне”.
А калі раптам адчуеш стомленнасць
Ад штодзеннай пагоні за радасцю,
Адпачні за гарачаю каваю,
Паглядзі, як сняжынкі падаюць…
Сонны вецер блукае па горадзе,
Па заснежанных вулачках Менску…
Хай з табою будзе любоў твая
І вось гэтая добрая песня…

Вольга КАКШЫНСКАЯ

U.Karatkiewicz – Powieszonym w 1863 [tłumaczenie z białoruskiego]

nevada-street-482494_1920

 

karatkevich_uladzimir_200x287

Przy abordażu, kiedy ogień
Wypełnia sobą całą przestrzeń,
Do masztu za pomocą gwoździ
Załoga flagę przybić śpieszy.

Nawet się stal poddała dawno,
I my umrzemy też niechybnie
Pod flagą, która wraz ze statkiem
Powoli w falach morskich zniknie.

Biel jest we krwi ojczyzny naszej,
Nadchodzi pora snów śmiertelnych,
Niezwyciężony na dno idzie
Wolności naszej statek dzielny.

A nas wysoko w jasne niebo
O bladym świcie kat uniesie
Jako wolności flagę, której
Zdejmować nikt już nigdy nie śmie.

4/5.04.2008

Oryginał:

Павешаным 1863 года

Калі ідуць на абардаж,
І поўніць полымя прасцяг
Да верху мачты – экіпаж
Цвікамі прыбівае сцяг.
Даўно здалася – нават сталь, –
І толькі зараз – мы памром
Пад сцягам, што ў прадонні хваль
Знікае разам з караблём.
Ў крыві краіны нашай бель,
Прыходзіць час смяротных сноў,
І нашай волі карабель, –
Няскораны, – ідзе на дно.
І сёння ў вечны наш працяг,
У неба на світанні дня
Уздымуць нас, як волі сцяг,
Якому й богу нельга зняць.

„Od dawna wiedzą o tym ludzie…”

Włodzimierz Sołouchin, tłum. z rosyjskiego Weronika Wołkowa-Grabas

Od dawna wiedzą o tym ludzie:
Gdy się żegnają serca dwa,
Słabszy jest ten, kto bardziej kocha,
Kto kocha mniej, ten siłę ma.

Lecz ja to powiem dziś inaczej
W obliczu strasznej chwili tej:
Kto bardziej kocha, jest bogatszy,
Biedniejszy ten, kto kocha mniej.

I w mojej krwi w tej nocy długiej
Krzyk wzrasta nagle w chwili złej:
Ukochanego obdarz, Panie,
Kroplą miłości z łaski Twej!

[14.10.2013 Radomsko]

Oryginał:

ДАВНЫМ-ДАВНО

Давным-давно известно людям,
Что при разрыве двух людей
Сильнее тот, кто меньше любит,
Кто больше любит, тот слабей.

Но я могу сказать иначе,
Пройдя сквозь ужас этих дней:
Кто больше любит, тот богаче,
Кто меньше любит, тот бедней.

Средь ночи злой, средь ночи длинной
Вдруг возникает крик в крови:
О Боже, смилуйся над милой,
Пошли ей капельку любви!

rose-676760_1920

Pocztówka z jeleniem św. Huberta, symbolem Grodna:

Tekst na odwrocie – fragment wiersza „Spacer” autorstwa grodzieńskiego poety J. Humianiuka (w moim tłumaczeniu):

Krew błękitna wciąż strumieni…

Ust sczerniałych cicha nić…

Przyjść na świat – choćby w Betlejem,

Pochowanym – w Grodnie być…

garodnia2.jpeg

O czym myślę, patrząc w nocne niebo?

Często o tym, jaki mały jest człowiek w porównaniu ze Wszechświatem, a przecież każdy jest centrum Wszechświata dla samego siebie. Jeszcze częściej o tym, że to samo niebo i te same gwiazdy – a jednocześnie takie inne – są nad miejscem, do którego tęsknię. I wtedy wspominam czasy, kiedy często i długo przypatrywałam się nocnemu niebu, które było tak blisko (zauważyliście, że na wsi niebo jest jakby niżej, niż w mieście?). Zawsze wtedy dziwiłam się, jak duże wrażenie wywiera na mnie ten widok, nocne powietrze i ta tajemnicza cisza… W 1997 roku pisałam o nocy Wigilii Bożego Narodzenia:

„I ciemno, i jasno. Z wysoka spoglądają mądre milczące gwiazdy. Spoglądają na swe odbicie w białym śniegowym lustrze, które tak samo mądrze milcząco się mieni. Dźwięczy mroźne powietrze, odzywa się jakby w samym sercu. Oddycha się tak lekko i tak ciężko – jak w dzieciństwie przed wielkim świętem – że chce się czy to gorzko nieskończenie płakać, czy to głośno szczęśliwie się śmiać na cały Boży świat.

…I widzę to Wielkie Święto. Na początku długie oczekiwanie, tak cudowne i tak trudne – pragnienie tajemnicy, pragnienie Boga, pragnienie miłości. Później – pachnące siano i śnieżnobiały opłatek w czarnych popękanych spracowanych starych dłoniach. I jeszcze później – milczysz, stojąc na progu, dusisz się mroźnym powietrzem, ślepniesz od blasku śniegu. I cały człowiek wydaje się takim malutkim pod tym czarnym wysokim niebem wyhaftowanym mieniącymi się gwiazdami!

I wiesz: w taką Noc narodził się Chrystus, w taką noc wszystko – możliwe i niemożliwe – może się zdarzyć. I wiesz: wszystko – i to niebo, i te gwiazdy, i śnieg, i cisza, w której słychać śpiew lasu, spadanie gałązek w śnieg i jakieś szeptanie, i te dłonie, i opłatek, i siano, i sama ty ze swoim pragnieniem i oczekiwaniem – wszystko to po to, by po nocy stał się Dzień: piękno, dotkliwe piękno Światła i jeszcze coś, tak nieporównanie małe w tym Dniu, po tej Nocy – ślady w śniegu…”

Tekst jest umiejscowiony w konkretnej porze roku, ale niezależnie od czasu, noc i nocne niebo z gwiazdami czy bez wywołują u mnie podobne uczucia.

winter-69927_1920

Reklamy