Systemów zarządzania czasem jest bardzo wiele i wszystkie mają swoje wady i zalety. Uważam, że lepsze od ślepego trzymania się któregoś z nich jest dobieranie poszczególnych elementów i ich wpasowywanie do własnego systemu i własnej wyjątkowej sytuacji życiowej, niezależnie od tego, czy jest się mamą, czy nie, czy się pracuje w domu czy poza domem.

Poniżej przedstawiam system autorstwa Eugenii Jemieljanowej, która sama się przedstawia jako „mama NIEenergiczna” – inspiracja pochodzi stąd (j. rosyjski), natomiast wszystkie rozważania są moje własne.

Myślę, że wiele kobiet spotkało się chociaż raz w życiu z okresem braku energii, kiedy samo wstanie z łóżka wydaje się wyczynem ponad siły. Jednak dzieci czegoś takiego nie uznają i każda mama wie, że taki mały motywator (albo ich większa liczba) sprawia, że musisz i już. Dla takich właśnie sytuacji Eugenia wymyśliła system planowania działań, który przede wszystkim ma być elastyczny. Działania dzielimy na 7 dni tygodnia tematycznie, jednak żaden z takich dni nie musi być konkretnym dniem tygodnia, oprócz niedzieli, która jest na stałe przywiązana do rodziny, przyjemności, a także spraw wiary, jeśli kogoś to dotyczy. Zatem mamy 6 tematycznych dni, które można zamieniać miejscami w zależności od samopoczucia:

  • Dzień czystości,
  • Dzień piękności,
  • Dzień dużych projektów i spraw odłożonych,
  • 3 Dni gotowania (gotuje się danego dnia na 2 dni),
  • oraz Dzień dla duszy (niedziela).

Działania rutynowe są włączone w każdy dzień, ponieważ są rutynowe 🙂

  1. Dzień czystości to dzień, kiedy mamy najwięcej energii. Mamom, które mają maluchy cały czas przy sobie, polecam angażowanie w proces sprzątania nawet najmłodszych. Ma to mnóstwo zalet. Niemowlak w chuście wtuli się w mamę i nie będzie musiała co chwila go uspokajać. Własne miotełka i szufelka zachwycą zarówno dziecko 7-8 miesięczne, 1- 1,5 roczne, jak i dwulatka. Dwulatek zresztą będzie chciał też odkurzać, wycierać kurze i podawać pranie. Starsze dzieci mogą (i moim zdaniem powinny) już mieć stałe obowiązki, ale to osobny temat. Może się też zdarzyć, że akurat tego dnia dziecko nie ma ochoty na sprzątanie. Miejmy wtedy w zanadrzu jego ulubione nagrania (polecam powrót do słuchowisk np. nigdy nie nudzący nam się cykl „Bajki Samograjki” – patrz video pod wpisem) albo zabawki, z którymi nieczęsto ma do czynienia. Owszem, maluch będzie też pewnie rozwalać to, co przed chwilą zrobiłaś, ale najlepiej potraktować to jako ćwiczenie cierpliwości, a zamiast audio dla dziecka można włączyć sprawdzoną muzykę, która zawsze poprawia Ci humor. Sprawdzi się tutaj również przenośny odtwarzacz, który w przeciwieństwie do nowoczesnych gadżetów nie będzie kusił sieciami społecznościowymi i pozwoli pozostać skupioną na wytyczonych zadaniach.

  2. Dzień piękności własnej i domu należy do tych z kategorii mniej męczących. Zadbaj o siebie, naprawiaj zabawki, książki i/lub ubrania, zajmij się tworzeniem ozdób itd. Pamiętaj o zajęciu malucha podobnymi sprawami i o wariancie B, jeśli nie będzie miał ochoty rysować czy lepić.

  3. Dzień dużych projektów i spraw odłożonych może zawierać wszelkie zadania do załatwienia poza domem, a także większe prace domowe, jak mycie okien, rozmrażanie lodówki itp., jest więc dniem bardziej wymagającym.

  4. Dni gotowania powinny być umieszczone pomiędzy dniami o innej tematyce, wtedy system gotowania od razu na 2 dni będzie miał sens. Autorka zalicza do tych dni również niezbędne zakupy, ja jednak jestem zwolenniczką planowania menu na cały tydzień i robienia zakupów raz w tygodniu, np. wtedy kiedy inni dorośli domownicy mogą nam w tym pomóc, albo i wyręczyć. Od męża często słyszę o panach chodzących po supermarketach z listami zakupów i skupieniem na twarzach – wspaniały trend 🙂 Na dzień takich zakupów najlogiczniej wybrać sobotę. Ja robię rano plan menu i listę rzeczy do kupienia, którą wręczam potem mężowi lub starszemu synowi, i załatwione.

  5. Dzień dla duszy – niedziela: odpoczywaj, angażuj rodzinę do wspólnych zabaw i zajęć, które sprawiają przyjemność. Spędźcie ten czas naprawdę razem, a nie każde z własnym gadżetem.

Myślę, że system jest całkiem przyjemny, zwłaszcza dzień piękności, kiedy bez wyrzutów sumienia można odpocząć w środku tygodnia. Zachęcam do wypróbowania! I jeszcze raz powtórzę: nie kopiujmy całego systemu, wyobraźmy, co u nas zadziała, a co nie, i wybierzmy to pierwsze.

A oto obiecana Bajka Samograjka (jedna z kilku dostępnych) – moje dzieci ją kochają:

Reklamy