Blogi prowadzę od prawie 3 lat. Po urodzeniu trzeciego dziecka nie wróciłam do pracy w szkole. Nie za bardzo mogłam, ale też nie chciałam. Przepracowałam tam 6 lat, zaczynając jeszcze na 3 roku studiów, bo nie mieli na to miejsce nikogo z lepszym wykształceniem. Wtedy była to dla mnie dobra propozycja, w końcu nie marzyłam nawet, że tak szybko znajdę pracę. Ucząc angielskiego w liceum profilowanym, 2 technikach i szkole zawodowej (w ramach jednego zespołu szkół) skończyłam studia licencjackie, a potem magisterskie. Lubiłam uczyć, z młodzieżą miałam dobry kontakt. Jednak ta cała otoczka, te wszystkie papierki, awansy, plotki i niezdrowa rywalizacja, to nie było coś, co bym nazwała szczytem marzeń. Poza tym, jako już magister o specjalności przede wszystkim tłumaczeniowej czułam, że mam mnóstwo innych możliwości. Jednak oprócz „kariery” pociągało mnie coś jeszcze – zapragnęłam znów trzymać w ramionach bobasa 🙂 I tak się stało. Pomogło mi to w podjęciu decyzji o odejściu ze szkoły. Jeszcze tego nie pożałowałam ani przez chwilę.

Zajęłam się tłumaczeniami (angielski, rosyjski i białoruski) na zlecenie; na potrzeby tej pracy powstała moja strona internetowa, bardzo prosta, ale funkcjonalna, bo pomogła w rozpoczęciu współpracy z kilkoma firmami. Tłumaczę w domu, kiedy mam czas, pozostając dostępna dla domowników. Bardzo mi to odpowiada.

Wtedy też zaczęłam prowadzić blogi. Ten blog w zamierzeniu ma być o tym wszystkim, co mnie nurtuje, a co jest związane z rolą pani domu, żony, matki i po prostu kobiety. Dla mnie osobiście ma być również narzędziem do uporządkowania materiałów na interesujące mnie tematy, które gromadzą się w zastraszającym tempie. Zapraszam do odwiedzania.

Weronika Wołkowa-Grabas

Advertisements